ďťż

Życie bez miłości :(





Justinka_ - 2008-03-24 12:15
Życie bez miłości :(
  Chcialabym poruszyc pewny temat.Byc moze juz wiele osob na tym forum o tym pisalo.Dotyczy on obecnosci miłości w naszym życiu.
Czuje,ze zycie strasznie mnie doswiadczylo i nadal doswiadcza.
Ja jestem osoba spokojna,przyjazną,ale zauwazylam,ze bardzo trudno spotkac mi tego wymarzonego mężczyzne.Nigdy jeszcze nie mialam chlopaka :(.Nikt tak jakos nie traktowal i nie traktuje mnie zbyt powaznie.To smutne,bo czas leci,a ja nie potrafie zaangazowac sie w zaden zwiazek.Juz wiele moich kolezanek wyszlo za mąż,pozostale maja swoich mezczyzn,a ja przy nich czuje sie jak dzieciak!
Natomiast kiedy ktos pojawia sie na mojej drodze,ktos kto sie mna zainteresuje,ja mechanicznie odsuwam ta osobe od siebie :(.Natomiast dostrzeglam,ze ciagnie mnie do facetow z ktorymi nie mam szans na zwiazek :(.I kolo sie zamyka.Kochane,co byscie mi poradzily w tej sytuacji?Ja juz nie wiem co robic.Zycie bez milosci powoli traci dla mnie sens :(... zycie bez milosci




lemoorka - 2008-03-24 12:33
Dot.: Życie bez miłości :(
  gadasz jak babcia koło 60. Bo niejedna 40 nawet nie ma takieog podejścia jak Ty;)

W tym roku skończysz dopiero 23 lata więc czym się martwisz- sezon ogórkowy w pełni:D

I nie mysl cłąy czas o tym,że czas leic, nikt mnie nie pokocha;) Zycie zaskakuje- babcia mi potwarzała-ze mam wychodzić z domu zawsze zadbana,bo mąz nawet za rogiem stoi;)

Wychodze za maż, spotkałam kogoś.

Sama tez prze zyłam wielka niespełniona miłośc, o kórej zdarza mi się myślec do tej pory. Ale wazne jest,co przyniesie jutro:ehem:



martinka_m - 2008-03-24 12:49
Dot.: Życie bez miłości :(
  ja rozumiem Justinke. wiadomo, nie ma co sie tym zamartwiac ale mozna miec udane zycie, prace/studia, hobby, znajomych ale przychodzi czasem moment ze ma sie juz dosc tej samotnosci. zwlaszcza jak patrzy sie na te wszytskie zakochane pary i do glowy przychodzi mysl - czemu tym razem znowu nie ja? czemu mi sie nigdy nie udaje? dla jednych 23 lata to duzo, dla drugich malo, ale chyba wiele osob chcialoby miec przy sobie kogos bliskiego, dzielic z nim radosci i smutki, czuc ze jest sie dla kogos jedyna i wyjatkowa. ok, sa znajomi, rodzina ale nie oszukujmy sie - to nie to samo.
coz mozna robic w takim przypadku - nic innego jak tylko zajac sie soba. ja to probuje robic.

edit: ale skoro ktos jest toba zainteresowany, a ty nim rowniez (doczytalam na innym watku) no to na prawde wszytsko zalezy od ciebie i zamiast narzekac bierz sie do roboty ;)



*sweet dreams* - 2008-03-24 12:58
Dot.: Życie bez miłości :(
  ejjj spokojnie nie smuc sie tak:) Róznie to w życiu bywa jednemu sie uklada drugiemu nie zawsze pytasz czemu to zawsze ja? Jestes mloda znajdziesz jeszcze odpowiedniego mezczyzne musisz wziasc sie za siebie przestac myslec pesmistycznie bo takie myslenie nic nie da.Moze wysokcz z kolazanka na jakas dyskoteke? albo impreze? zawsze kogos mozna poznac ;) i nawet nie mysl ze twoje zycie nie ma sensu !!! :)Zajmij sie czyms pozytywnym. Nie moze byc caly czas zle ,bedzie tez dobrze i Tobie tego z calego serca zycze pozdrawiam 3-maj się cieplutko :cmok: zycie bez milosci




Edytkaaa - 2008-03-24 13:14
Dot.: Życie bez miłości :(
  Przede wszystkim, nie przejmowac sie, ze narazie nie ma nikogo obok. Pewnie, kazdy chce byc szczesliwy z druga osoba,ale czasem trzeba czekac bardzo dlugo,az sie trafi na ta odpowiednia. Sama piszesz,ze jak sie ktos pojawi, to sie odsuwasz od niego..
Pomysl, moze jak bys sie nie odsuwala, to nie byla bys teraz sama?
Powinnas przemyslec, dlaczego sie tak dzieje... Wydaje mi sie,ze moze potrzebujesz wiecej czasu, chyba w Twoim przypadku wszystko powinno toczyc sie wolniej. Jak trafi sie taki ktos, a Ty nie bedziesz pewna, to nie odsuwaj sie od razu, moze poznaj go lepiej, i sama sie przekonasz. Blad tkwi w tym ze od razu na starcie go skreslasz.



kennedy - 2008-03-24 13:21
Dot.: Życie bez miłości :(
  justinka po pierwsze radze ci: przestan liczyc ze przyjedzie ksiaze na bialym koniu i porwie cie do swego zamku
po drugie jezeli przyjedzie a ty sama piszesz ze go odepchniesz to ucieknie
:)



.ups - 2008-03-24 13:23
Dot.: Życie bez miłości :(
  Niestety nigdy nie znajdziemy takiego jak sobie wymarzymy, więc może nie warto wszystkich odrzucać? Może jesteś zbyt wymagająca?



malwinac - 2008-03-24 18:44
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez Justinka_ (Wiadomość 6995427) Chcialabym poruszyc pewny temat.Byc moze juz wiele osob na tym forum o tym pisalo.Dotyczy on obecnosci miłości w naszym życiu.
Czuje,ze zycie strasznie mnie doswiadczylo i nadal doswiadcza.
Ja jestem osoba spokojna,przyjazną,ale zauwazylam,ze bardzo trudno spotkac mi tego wymarzonego mężczyzne.Nigdy jeszcze nie mialam chlopaka :(.Nikt tak jakos nie traktowal i nie traktuje mnie zbyt powaznie.To smutne,bo czas leci,a ja nie potrafie zaangazowac sie w zaden zwiazek.Juz wiele moich kolezanek wyszlo za mąż,pozostale maja swoich mezczyzn,a ja przy nich czuje sie jak dzieciak!
Natomiast kiedy ktos pojawia sie na mojej drodze,ktos kto sie mna zainteresuje,ja mechanicznie odsuwam ta osobe od siebie :(.Natomiast dostrzeglam,ze ciagnie mnie do facetow z ktorymi nie mam szans na zwiazek :(.I kolo sie zamyka.Kochane,co byscie mi poradzily w tej sytuacji?Ja juz nie wiem co robic.Zycie bez milosci powoli traci dla mnie sens :(.
Przede wszystkim głowa do góry!:cmok:
Na pewno jesteś super osóbką !
Musisz bardziej otworzyć się na nowe znajomości , nie odrzucać wszystkich po 1 czy 2 spotkaniach :cmok:
Trzymam kciuki bo myślę,że tu tkwi Twój problem



iustitia - 2008-03-24 19:54
Dot.: Życie bez miłości :(
  O, wątek księżniczki... ;)

Też tak mam, żyję bez miłości, a raczej wegetuję... I na zewnątrz wszystko jest ok, zachowuję się normalnie chociaż psychicznie jestem zniszczona... i pogodzona z losem. Bo to nie chodzi o to, ile czasu trwa taki stan, czy to jest 20, 40 czy 60 lat, chodzi o pewien schemat, jakie jest nasze życie i jak nas los traktuje.



bitter - 2008-03-25 00:01
Dot.: Życie bez miłości :(
  moja siostra ma 32 lata, zerwała zaręczyny 2 tygodnie przed ślubem i żyje. dlaczego? czytajcie wszystkie wizażanki które idealizują mysie pysie i tłumaczą ze wszystkiego.
A. powiedział jej coś że to ważny krok i po 6?- pewnie więcej - latach (a sam jej się oświadczył) chyba zaczął się coś wahać...
siostra kopnęła go w tyłek i kazała spadać jak nie jest pewien, zamiast traktować go jak 'łaaaa złapałam Pana Boga za nogi kocham go i chce żebym się z nim hajtnęła łał przejdą mu te wątpliwości bo tak bardzo się kochamy!:rolleyes::rolleyes::rol leyes:' .

d***a wołowa :rolleyes:

gdybyście wiedziały jak on ją później błagał! żeby wróciła.
teraz K. ma życie jak księżniczka bo wróciła do niego po pół roku a on naciska na ślub jak nigdy.

i ma się dobrze. więc i Ty nie marudź, jeszcze masz kupę czasu;)



ViLLeMkA - 2008-03-25 02:07
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez bitter (Wiadomość 7002681) moja siostra ma 32 lata, zerwała zaręczyny 2 tygodnie przed ślubem i żyje. dlaczego? czytajcie wszystkie wizażanki które idealizują mysie pysie i tłumaczą ze wszystkiego.
A. powiedział jej coś że to ważny krok i po 6?- pewnie więcej - latach (a sam jej się oświadczył) chyba zaczął się coś wahać...
siostra kopnęła go w tyłek i kazała spadać jak nie jest pewien, zamiast traktować go jak 'łaaaa złapałam Pana Boga za nogi kocham go i chce żebym się z nim hajtnęła łał przejdą mu te wątpliwości bo tak bardzo się kochamy!:rolleyes::rolleyes::rol leyes:' .

d***a wołowa :rolleyes:

gdybyście wiedziały jak on ją później błagał! żeby wróciła.
teraz K. ma życie jak księżniczka bo wróciła do niego po pół roku a on naciska na ślub jak nigdy.

i ma się dobrze. więc i Ty nie marudź, jeszcze masz kupę czasu;)
takie historie tylko upewniaja mnie w tym, ze trzeba byc pewnym siebie i nie dwac sobie wlazic na glowe ; )

siostra super :D

a misiow pisiow trzeba trzymac krotko :p:



Independent Women - 2008-03-25 08:47
Dot.: Życie bez miłości :(
  Dziewczyny jak tak czytam to wszystko to zastanawiam sie gdzie wasz ROMANTYZM :D

Rozumiem, że chłopa trzeba trzymać krótko i nie litować się, ale czasem przychodzi taki czas, że kochasz i dla tej miłości robisz wszystko.

Kiedyś przeczytałam, że o miłość walczy się do końca...
I jak ktoś mi mówi, że się nie przejmuje rozstaniem, zerwanymi zaręczynami itd to moim zdaniem po prostu ta osoba nie kochała...



Justinka_ - 2008-03-25 14:52
Dot.: Życie bez miłości :(
  Też tak mam, żyję bez miłości, a raczej wegetuję... I na zewnątrz wszystko jest ok, zachowuję się normalnie chociaż psychicznie jestem zniszczona... i pogodzona z losem.
Iustita,wyjęłąś mi to z ust.Ja bez miłości wegetuję jak roślinka.Kazdy dzien jest dla mnie istną męką.Rano nie mam sił wstac z łóżka,gdyz wiem iz ten dzien tak jak i inne nie przyniesie mi upragnionej miłości.Jedynym ratunkeim jest dla mnie praca,ona pozwala mi na jakis czas zapomniec o cierpieniu.Ale gdy wracam do domu,nie wiem co robic.Nachodza mnie takie straszne mysli,ciagle mnie bombarduja.

Podobnie jak Iustita,na zewnatrz wszystko jest ok,usmiechnieta,odwazna do ludzi,ale we wnatrz wrak czlowieka.I coraz bardziej jestem przekonana,ze tak ma byc,ze takie jest moje przeznaczenie.Bo ilez mozna czekac,aby w koncu kogos spotkac,juz kogokolwiek.Wazne,zeby ktos był.Inaczej zycie nie ma sensu.Zdarzenia tak dziwnie mi sie ukladaja,ze uwierzcie mi,ja nikogo nie spotykam.To chyba jakis złośliwy los.Jeszcze bym to zrozumiala,gdybym byla nieatrakcyjna,niezbyt inteligentna.Ale ja taka nie jestem.I to mnie najbardziej boli.Gorsze osoby ode mnie maja facetow.
Czasami chcialabym umrzec,bo nie da sie żyć bez miłości :(...



Baudolina - 2008-03-25 17:31
Dot.: Życie bez miłości :(
  Rozumiem twój problem. Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Obserwuje twoje wypowiedzi takze na innych wątkach. I nic tu nie poradza słowa "Nie marwt się już niedługo znajdziesz swojego księcia" Tu nie chodzi o to, że nie ma się kogos od jakiegos czasu. Ale że ma się już 23 i zero związków na koncie - czyli jednak jakiś kłopot z tymi związkami jest. Sama znasz swoje problemy. Tak jak pisałaś to po pierwsze to lek przed bliskością bo gdy ktoś się zbliza do ciebie to automatycznie się odsuwasz. Skoro juz jestes tego swiadoma jest tylko jedna rada. Musisz sie przemóc i zmienic to w sobie. Dawac sie poznawac i poznawac innych. Wiem ze to nie łatwe, Wiem. Ale jesli tego nie zmienisz to nawet kogos komu sie bardzo spodobasz nie dasz szansy. Po drugie to moje wlasne spostrzezenie i sugestia: piszesz ze jestes ladna i inteligentna i z pewnoscia tak jest. Widac ze jestes wartosciowa dziewczyna - i takiego chlopaka zapewne poszukujesz - masz wiec dosc wysokie wymagania i to jeszcze bardziej utrudnia znalezienie kogokolwiek. Piszesz takze ze na studiach i w pracy nie masz kogo poznac bo jest to zenska działka. W takim razie musisz wyjsc do ludzi gdzies poza - nie na dyskoteki bo pewnie to nie twoje klimaty ale gdzies na jakies kursy, warsztaty czy jeszcze cos innego gdzie moglabys poznac fajnych ludzi na poziomie o podobnych pasjach. Tyle ode mnie. Sama staram sie te rady wcielac w zycie, bo jak pisalam mam sytuacje podobna do ciebie i troche sie z toba utozsamiam. Stalam sie bardziej otwarta, no ale tez jak na razie brak kandydatow namacalnych. (Mam jednego hipotetycznego, i moze nawet zbiore sie na odwage i uczynie pierwszy krok) Życze Ci powodzenia, bo szkoda aby taka fajna dziewczyna miala zyc nieszczesliwa. Bo ja równiez zyje bez milosci i jest mi z tym bardzo źle..



Justinka_ - 2008-03-26 14:57
Dot.: Życie bez miłości :(
  Baudolina,masz wiele racji.
Przede wszystkim boje sie bliskosci,ale najbardziej to przeraza mnie odrzucenie.Bardzo zle bym sie z tym czula,odrzucona przez kogos.Kochajaca,ale odrzucona.Ale wiem,ze z takim podejsciem to na pewno nigdy nikogo nie znajde.

Nie szukam ksiecia,teraz szukam kogokolwiek.Nie chce zyc w tej koszmarnej samotnosci.
Czuje,ze ta samotnosc powoli niszczy moje zycie,zatruwa je.
Dzisiaj w pracy kolezanki opowiadaly miedzy soba,gdzie pojada na wakacje ze swoimi mężczyznami.Jedna juz ma zalatwiona wycieczke do Grecji na tydzień.A ja?Mi pozostanie zostac w domu i wiecznie czekac na tego kogos :(.
Coraz czesciej zastanawiam sie nad tym,dlaczego los urzadzil mi takie cos.To praktycznie jakby sytuacja bez wyjscia...



Divay - 2008-03-26 15:27
Dot.: Życie bez miłości :(
  wiem co czujesz.
tez balam sie odrzucenia a kiedy pojawił sie ten jedyny... ideałem nie jest... przyznam
mialam z nim wiele problemow nie raz plakalam
ale wiem ze kocha i kocha szczerze
nie raz zranil ale i nie raz uszczesliwil
czasem mialam dosc i czasem chcialam sie poddac
ale wiem ze zrobilabym najgorsza rzecz jaka moglabym zrobic

nie martw sie na kazdego przyjdzie czas



Śnieżka - 2008-03-26 15:34
Dot.: Życie bez miłości :(
  Widzisz ja mam 18lat,niby sie podobam,jestem ogolnie wesola mam sporo znajomych ale jakos nie moge poznac fajnego chlopaka....
jestem sama mialam jednego ogolnie stracilam nadzieje ze poznam szczerego,przystojnego chlopaka z poczuciem humoru...przyciagam raczej takich no...wiecie nie majacych fajnych zamiarów a mi zalezy na uczuciu ale widac nie dane mi jest to trudno...
sama tez potrafie byc szczesliwa :cool:



rysiuniaaa - 2008-03-26 15:41
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez Śnieżka (Wiadomość 7021550) Widzisz ja mam 18lat,niby sie podobam,jestem ogolnie wesola mam sporo znajomych ale jakos nie moge poznac fajnego chlopaka....
jestem sama mialam jednego ogolnie stracilam nadzieje ze poznam szczerego,przystojnego chlopaka z poczuciem humoru...przyciagam raczej takich no...wiecie nie majacych fajnych zamiarów a mi zalezy na uczuciu ale widac nie dane mi jest to trudno...
sama tez potrafie byc szczesliwa :cool:

jestem w podobnej syttuacji..niedlugo skoncze 18 lat.. jestem postrzagana jako osoba zywiolowa, spontaniczna, i wogole moja przytjaciolka cigale mi mowi jaka ja to nie jestem ladna itd.. ogolnie niby mam to powodzenie.. nie narzekam na to, tylko jesli nawet mi sie chloapk podoba, i widze ze on nie zwraca na mnie uwagi to wtedy chcialabym byc z nim.. niestety jesli sie okazuje ze nie jestem mu obojetna przechodzi mi ta "milosc", jakos trudno mi uwierzyc, ze takiemu chlopakowi moge sie podobac i uwazam ze robi sobie ze mnie ewidentnie jaja ;/ nie wiem co ze mna jest nie tak :( a poza tym nie tolruje zwiazkow 14-latek ktore sa z facetem, bo ich kolezanki tez maja..co to za zwiazek?? albo bo im sie podoba TYLKO z wygladu.. jejciu przeciez z facetem powinno sie moc pogadac, a nie tylko na niego patrzec..



rysiuniaaa - 2008-03-26 15:52
Dot.: Życie bez miłości :(
  oczywiscie nie przeszkadza mi to az tak.. na razie.. potarfie zapelnic swoj czas.. jakos specjalnie sie nie nudze.. mam znajomych (najblizszych) z ktorymi sie spotykamy jak nakczesciej jak sie da.. i kazdy z nim jest..SINGLEM :D nie wiem jakos tak sie zlozylo.. i jestem tak przyzywczajona do naszych imprez w naszym gronie, ze nie wyobrazam jak bym sie zachowywala gdyby ktorekolwiek z nas bylo z kims.. nawet jak z nami jest jakas dalsza kolezanka to nie zachowujemy sie naturalnie.. jest inaczej.. gorzej.. moze tez dlatego nie chce miec chlopaka.. nie chce zrywac przyjazni, ktora bardzo cenie w moim zyciu...;)
moze warto spedzac wiecej czasu ze znajomymi.. kto wie kogo sie pozna "przypadkiem" :D i pozytywne myslenie;D



IZQ - 2008-03-26 19:41
Dot.: Życie bez miłości :(
  Dokładnie was rozumiem...
Mam 20 lat i zero doświadczeń na koncie.
Ok- nie licząc tych co najwyżej 3 tygodniowych randek... :(
A najgorszy już jest schemat: trafiam na kogoś wydjącego się ok, umawiamy się na 2-3 randki i wszystko idzie ku dobremu a taki nagle się przestaję odzywać...Jakdyby nigdy nic... i odzywa się po miesiącu czy dwóch ni z gruszki ni z pietruszki :| a ja już zdąrzyłam się w ten czas napłakać do poduszki...

Wykańcza mnie to i nie wiem w czym problem. Dbam o siebie, jestem atrakcyjna,oczytana itede ale albo przyciągam jakiś babiarzy, co chcą seksu albo Ci którym się podobam, nie są w moim typie...
Zresztą tu nie chodzi o wygląd czy inteligencje, tyle moich naprawdę nie tyle brzydkich co po prostu niedbających o siebie koleżanek ma kogoś i tyle samo tych nie wiedzących nawet gdzie Afryka lezy :/

O co więc chodzi ? O szczęście?
Po co nam los każe tyle czekać.... :(
Ja nawet już nie czekam a w akcie depseracji sięgałam po znajomości z neta, ale chyba się domyślacie że nic dobrego z nich nie wyszło...

Nie wiem nie wiem i jeszcze raz nie wiem po co los naszą cierpliwośc wystawia na taką próbę...i to jeszcze mnie: osobę nad wyraz niecierpliwą i chyba słabą psychicznie...
Nie wiem jak to jest być kochaną, jak to jest czuć się że komuś na mnie zależy...

W takich chwilach nie chce mi się zyć...
Niby mam kupe życia przed sobą...To tylko 20 lat....ale jak się z tym pogodzić widząc wokoło ludzi młodszych ode mnie i wiedzących w tym temacie więcej?
takich jak ja jednak mniejszosc a nikt nie woli być w mniejszości :/

ehhhh



onemi - 2008-03-26 21:03
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez Justinka_ (Wiadomość 6995427) Natomiast kiedy ktos pojawia sie na mojej drodze,ktos kto sie mna zainteresuje,ja mechanicznie odsuwam ta osobe od siebie :(.Natomiast dostrzeglam,ze ciagnie mnie do facetow z ktorymi nie mam szans na zwiazek :( sama widzisz w czym problem. Pojawia sie ktos nieodpowiedni to przypomnij sobie te slowa i zacznij/staraj sie doceniac tych dobrych chlopakow



kennademerkedo - 2008-03-26 21:25
Dot.: Życie bez miłości :(
  Drogie kobielki, kiedy czytam wypowiedzi typu "nie chce mi sie zyc" albo "nigdy nie znajde milosci" to mi doslownie rece opadaja. Jesli sensem zycia jest dla Was tylko i wylacznie bycie w zwiazku, to serdecznie wspolczuje i mam nadzieje, ze z czasem zmienicie priorytety.
Justinko- wybacz, ale Twoje stwierdzenie "jestem wrakiem czlowieka" nadaje sie na portal EMO. Wrakiem czlowieka moze byc w moim rozumieniu ktos, kto przezyl potezna traume- na przyklad matka, na ktorej oczach zginelo dwoch synow- a nie mloda dziewczyna, ktorej "zycie nie ma sensu" bo jeszcze chlopaka nie znalazla. Troche umiaru, prosze.
Chlopak sie znajdzie, albo i nie- zamierzacie strawic zywot na tesknym wypatrywaniu? Ze tez Wam nie szkoda czasu.
OK, teraz mala historia ku pokrzepieniu. Rzecz dziala sie w Dublinie...znajomy pomagal swojemu partnerowi w pracy- pan ma zaklad krawiecki i pralnie chemiczna. Pewna pani w bardzo zaawansowanym wieku (ale ponoc swietnie zakonserwowana) przyniosla suknie do przerobki, poniewaz jak stwierdzila "jest troche zbyt dluga z przodu i ostatnia rzecza, ktorej pragnie jest pad plaski". Podczas ogledzin i przymiarki sukni zaczeli plotkowac (uklad idealny- dwoch gejow i starsza pani)- otoz okazalo sie, ze suknia jest na slub, jej wlasny...pierwszy w zyciu. Miala cos kolo siedemdziesiatki i z pelnym optymizmem pouczala , ze nie nalezy brac byle czego z brzegu...Sama nigdy nie zwiazala sie na dluzej/powazniej, bowiem ciagle czula, ze to nie Ten. Spotkala swojego ksiecia, postanowili wziac slub, bo w tym wieku raczej nie nalezy zwlekac i jak powiedziala "nie obchodzi mnie, czy bedziemy razem przez tydzien, miesiac czy rok, wazne ze sie odnalezlismy". Dodam, ze przyszly malzonek byl kilka lat starszy, a suknia byla od Roberto Cavalliego. Pytanie, w zasadzie retoryczne- czy wydaje Wam sie, ze owa przesympatyczna staruszka spedzala swoje dnie na jeczeniu jak to jej zle samej?
Pozdrawiam



Śnieżka - 2008-03-26 21:53
Dot.: Życie bez miłości :(
  No moja qmepla ma teraz chlopaka naprawde jak patrze na niego gdy sie poklocą,jak mu zalezy,jaki jest uczuciowy ostatnio nawet sie poplakal.
Mimo ze jest mloszy od niej o 2 lata zachowuje sie lepiej niz paru jej bylych chłopaków ;)
Chcialabym byc z chlopakiem ktor bylby we mnie zakochany a jakos trudno mi takiego spotkac...mimo ze nie mam zbytniego doswiadczenia nie mam zaufania do chlopakow :confused:
Ale bedzie dobrze,kiedys spotkamy swoja druga polowke :cmok:



Baudolina - 2008-03-27 10:24
Dot.: Życie bez miłości :(
  Bardzo dobrze powiedziała kennademerkedo. Zgadzam się w 100%

Chociaz sama wiem jak taka sytuacja może przybić i nieraz zdołować, to nie może spędzać życia na czekaniu i płakaniu, że jeszcze się nikogo nie znalazło i że jest się samotnym. Bo jesli ktoś mysli, że wraz z pojawieniem się chłopaka czy mówiąc ogolnie partnera wszystko się zmieni i od tej pory życie będzie super to jest się w błędzie! Jesli nie czujesz sie dobrze z samym sobą, nie będziesz czuc sie dobrze i z kimś. Albo wlasnie będziesz oczekiwac pojawienia się ideału, ktory zmieni twoje zycie w sielanke, a taki ktoś nie istnieje. Jestesmy tylko ludzmi, twoarzacymi partnerskie związki. To grozi także zbytnim przywiązaniem się do człowieka, troche chorym, gdy juz sami nie potrafilibyśmy żyć. Każdy jest indywidualny, kazdy ma swoje zycie, którego nikt za nas nie przezyje.

Justinka_ często mówi się że miłość przychodzi wtedy kiedy się na nia nie czeka i wiele w tym prawdy. Ponieważ trzeba zyć, miec własne pasje i zajęcia, przyjaciół, być otwartym na ludzi a nie zamkniętym w swoim nieszczesciu i analizująca kazde czyjes zachowanie, zazdroszcząca innym związków. Ja w to wierzę, dlatego rozwijam swoje zainteresowania, nie stronie od ludzi i staram się nie myslec o tym ile lat mi niedługo stuknie a na koncie 0 relacji. Trudno, nie musze byc taka jak wszyscy któe pierwsze "miłosci" przezywaja w wieku 13 lat a inne "pierwsze razy" tez niewiele póżniej. Wcale im nie zazdroszcze. Wciąż wierze, że przytrafi mi się coś pieknego, a dobre mysli lubią się spełniać;) czego i Tobie życze.



eM! - 2008-03-27 12:58
Dot.: Życie bez miłości :(
  Baudolina, Kennademerkedo mysle ze troche przesadzacie. Watpie aby sensem zycia i jedynym zajeciem dziewczyn, ktore w owym watku narzekaja na brak milosci, jest wlasnie zadreczanie sie na wszelkie mozliwe sposoby. Mysle, ze kazdy ma gorszy dzien, i moze wlasnie w taki dzien otwiera wizaz i rozpoczyna nowy watek.

Kazdy ma swoje zycie, zajmuje sie praca, szkola, znajomymi. Wiadomo, ze samotnosc dokucza, na codzien mozna jakos z tym zyc, przyzwyczaic sie. Sa momenty gdy sie o tym nie mysli, albo sie nawet zapomina! Ale gdy przychodzi taki dzien, ze mysli sie nawarstwiaja, a samotnosc znow bardzo daje sie we znaki - uwierzcie mi - nie jest latwo pisac ze 'ojej jest super, nie przejmuje sie niczym, poznam niebawem faceta swojego zycia!'.

Coz, tez jestem w podobnej sytuacji. Zazwyczaj - na codzien - staram sie o tym nie myslec.. moze inaczej.. nie mysle o tym. Zazwyczaj mam na glowie inne - wazniejsze sprawy. Przychodza jednak momenty zwatpienia, gorsze dni kiedy to w nic sie nie wierzy. Wtedy potrzeba nam kogos, kto bylby obok, a brak takiej osoby poteguje frustracje.

Nie oszukujmy sie. Latwo jest powiedziec 'nie przejmuj sie, na kazdego przyjdzie czas'. Czasem po prostu trudno jest w to uwierzyc.



Blue sky - 2008-03-27 13:42
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez eM! (Wiadomość 7032000) Nie oszukujmy sie. Latwo jest powiedziec 'nie przejmuj sie, na kazdego przyjdzie czas'. Czasem po prostu trudno jest w to uwierzyc. popieram :ehem:



Justinka_ - 2008-03-27 15:01
Dot.: Życie bez miłości :(
  O co więc chodzi ? O szczęście?
Po co nam los każe tyle czekać.... :(
Ja nawet już nie czekam a w akcie depseracji sięgałam po znajomości z neta, ale chyba się domyślacie że nic dobrego z nich nie wyszło...

Nie wiem nie wiem i jeszcze raz nie wiem po co los naszą cierpliwośc wystawia na taką próbę...i to jeszcze mnie: osobę nad wyraz niecierpliwą i chyba słabą psychicznie...
Nie wiem jak to jest być kochaną, jak to jest czuć się że komuś na mnie zależy...

IZQ,zgadzam sie z Tobą.Ciagle sie pytam dlaczego los wystawil mnie na taka straszliwa próbę.Ja jestem osoba spokojna,bardzo wrazliwą.Ciezko mi sie z tym pogodzic,ze zmarnowalam tyle lat w samotnosci i nadal marnuję :(.A najgorsze jest wlasnie to,ze to wszystko jest calkowicie niezalezne ode mnie...



kennademerkedo - 2008-03-27 17:22
Dot.: Życie bez miłości :(
  eM- mnie nie chodzi o to, ze one czekaja...niech im wyjdzie na zdrowie. Mnie po prostu irytuje, jesli ktos przedstawia siebie (i sobie innym) jako ofiare nie wiedziec jakiej tragedii- vide: "jestem wrakiem czlowieka", "czuje,ze zycie strasznie mnie doswiadczylo i nadal doswiadcza", " W takich chwilach nie chce mi się zyć..", "Ciagle sie pytam dlaczego los wystawil mnie na taka straszliwa próbę".
Brzmi jak wyznania ofiary zbiorowego gwaltu, osoby smiertelnie chorej, kogos, kto wlasnie stracil najblizszych- a tymczasem o czym naprawde mowa? O tym, ze nie ma sie chlopaka. Jakaz to potworna tragedia, doprawdy, serce mi peka i lzy leca po plecach!
Powtorze raz jeszcze - zrewidujcie swoje priorytety- a jesli to zbyt wiele- to chociaz stonujcie wypowiedzi. Ja rozumiem mlodziencza egzaltacje, ale wyolbrzymianie problemu nikogo jeszcze donikad nie doprowadzilo.



stargazer - 2008-03-27 18:00
Dot.: Życie bez miłości :(
  Ech, jak ja Was rozumiem.... Ja mam 28 z hakiem i .... zero związków. Już kiedyś pisałam w innym wątku z czego to wynika. Po pierwsze, chorobliwa nieśmiałość, którą odbieram niemalże jako swoje kalectwo. W codziennych kontaktach, np. ze znajomymi, aż tak tego nie odczuwam, ale przy mężczyznach, którzy mi się podobają, dostaję paraliżu i nie wiem jak się nazywam.

Poza tym notorycznie trafiam na zajętych facetów, przy czym na początku, gdy zaczynają mi sie podobać, nigdy nie wiem, że są zajęci. Potem ZAWSZE, nieodmiennie, pojawia się jego dziewczyna czy żona.... A dla mnie facet zajęty równa się facet zakazany. Może raz się zdarzyło, że ktoś nie był akurat zajęty, gdy się poznaliśmy. Rok robiłam podchody, a gdy się w końcu dowiedział, doszło do tego, cvzego się najbardziej bałam - odrzucenia....

Tak, mam problemy ze związkami. I nie wiem, co mam robić żeby było lepiej. Mam nadzieję, że dla nas wszystkich tutaj kiedyś nadejdzie ten właściwy czas. Skoro 70-letnia pani mogła iśc do ślubu :D Czytałam kiedyś coś takiego, że kiedy los każe na coś długo czekać, to tym większą szykuje niespodziankę, bo musi się nad nią nieźle napracować - oby to była prawda :)



Baudolina - 2008-03-27 19:33
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez eM! (Wiadomość 7032000)
Nie oszukujmy sie. Latwo jest powiedziec 'nie przejmuj sie, na kazdego przyjdzie czas'. Czasem po prostu trudno jest w to uwierzyc.
Przeciez wiem, że tak jest sama to samo pisałam w moim pierwszym poście w tym wątku. I wiem że są chwile zwątpienia. jednak z dwoma rzeczami nie zgadzam się w postach Justinki_ . Własnie z tym że doświadcza ją los, bo mimo iż samotność jest straszna, po pierwsze jest jeszcze młoda i sa dużo większe tragedie. Jako iż jestem w takiej samej sytuacji, nie umniejszam jej, lecz jest to uzycie zbyt wielkich słów. Po drugie nie mogą zgodzić się że to los wystawia na próbe i "A najgorsze jest wlasnie to,ze to wszystko jest calkowicie niezalezne ode mnie. "

Niezależne od nas jest gdy spada nam cegła na głowe. Ludziom wrażliwym, mniej przebojowym oczywiscie jest trudniej. Los także akurat może nie wrzucić Ci prosto w ramiona chłopaka. Jednakże sama Justinka_ pisze o błędach które popełnia które utrudniaja jej stowrzenie związku. Odrzuca, nie jest otwarta itd. Jak więc mozna napisać, że jest to całkowicie niezalezne od nas? to troche wygodne podejscie. Ja nie mam nikogo i własnie wiem że po czesci to moja wina - oczywiscie moglabym sobie wytlumaczyc iz los na drodze nie postawil mi ideala zakochanego we mnie. Ale tego nie robie. Wiem ze czesto nie chce mi się chodzić na spotkania towarzyskie, boję się do kogoś zblizycm wstydze zagadnąć itd i przez to wiele sytuacji mnie omineło. Ale staram sie z tym walczyć. Nie wolno wszystkiego zrzucać na los. Los sam nic nie zdziała. Trzeba PRZYNAJMNIEJ mu dopomóc.

A post Stargazer uważam za bardzo optymistyczny zwłąszcza koncówke:) Także wierze że na kazdego czeka sporo dobrego:) I tego Ci zycze Stargazer



eM! - 2008-03-27 20:05
Dot.: Życie bez miłości :(
  Hm okej, pewnie masz racje Baudolina, ze niektorzy nazbyt wyolbrzymiaja swoje problemy.. Ale z drugiej strony, nie mozna tez wypominac innym, ze ich problemy sa błahe, ze za bardzo je przezywaja, ze inni maja gorzej itd. Wiadomo, ze zycie kazdego inaczej doswiadcza. Dla jednego koszmarem jest samotnosc, dla drugiego samotnosc jest czyms kompletnie neutralnym. Chodzi mi o ta generalizacje problemow ludzkich. Kazdy ma inne spojrzenie na swoje problemy, jak i na problemy innych. I ciezko jest je wrzucac do jednego wora - bo jednemu zycie uklada sie tak, a drugiemu tak..

Oczywiscie nie popieram uzalania sie nad soba bo wiadomo ze do niczego dobrego to nie prowadzi :rolleyes: Czas wziac sie w garsc i przestawic sie na pozytywne myslenie. Pamietajmy ze faceci nie leca na smutne buzie lecz na piekny usmiech :D



Autodestruktor - 2008-03-27 20:26
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7035361) eM- mnie nie chodzi o to, ze one czekaja...niech im wyjdzie na zdrowie. Mnie po prostu irytuje, jesli ktos przedstawia siebie (i sobie innym) jako ofiare nie wiedziec jakiej tragedii- vide: "jestem wrakiem czlowieka", "czuje,ze zycie strasznie mnie doswiadczylo i nadal doswiadcza", " W takich chwilach nie chce mi się zyć..", "Ciagle sie pytam dlaczego los wystawil mnie na taka straszliwa próbę".
Brzmi jak wyznania ofiary zbiorowego gwaltu, osoby smiertelnie chorej, kogos, kto wlasnie stracil najblizszych- a tymczasem o czym naprawde mowa? O tym, ze nie ma sie chlopaka. Jakaz to potworna tragedia, doprawdy, serce mi peka i lzy leca po plecach!
Powtorze raz jeszcze - zrewidujcie swoje priorytety- a jesli to zbyt wiele- to chociaz stonujcie wypowiedzi. Ja rozumiem mlodziencza egzaltacje, ale wyolbrzymianie problemu nikogo jeszcze donikad nie doprowadzilo.
Syty głodnego nie zrozumie... Samotność to często poważna choroba która potrafi zabić. To pewna przypadłość która uniemożliwia prawidłowe nawiązanie realcji z innymi ludźmi, a jest to "umiejętność" niemal tak samo ważna jak widzenie czy oddychanie. Najgorsze jest to że wszelkie próby wyjścia z tej "choroby" są na wstępie obarczone nia samą. Przypomina to trochę próbę wyciągnięcia się samemu z bagna za włosy. Dodatkowo mamy jeszcze niezrozumienie otoczenia. Jak komuś obetnie nogi to owszem pełna tolerancja - ze zrozumieniem będziemy podchodzić do tego że nie będzie skakać. Ale tego że komuś inaczej pracuje mózg nie widać i dla skutków tego nie jestesmy juz tak wyrozumiali. Ot mozna go zbyć stwierdzeniem że to egzaltacja i żeby wziął się w garść



kennademerkedo - 2008-03-27 21:35
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez Autodestruktor (Wiadomość 7038277) Syty głodnego nie zrozumie... Samotność to często poważna choroba która potrafi zabić. To pewna przypadłość która uniemożliwia prawidłowe nawiązanie relacji z innymi ludźmi, a jest to "umiejętność" niemal tak samo ważna jak widzenie czy oddychanie. Najgorsze jest to że wszelkie próby wyjścia z tej "choroby" są na wstępie obarczone nia samą. Przypomina to trochę próbę wyciągnięcia się samemu z bagna za włosy. Dodatkowo mamy jeszcze niezrozumienie otoczenia. Jak komuś obetnie nogi to owszem pełna tolerancja - ze zrozumieniem będziemy podchodzić do tego że nie będzie skakać. Ale tego że komuś inaczej pracuje mózg nie widać i dla skutków tego nie jestesmy juz tak wyrozumiali. Ot mozna go zbyć stwierdzeniem że to egzaltacja i żeby wziął się w garść przyznam, ze zupelnie nie rozumiem pierwszego stwierdzenia o sytosci. O ile nie stracilam calkowicie kontroli nad wlasnymi wypowiedziami- to nigdzie nie napisalam, ze jestem "syta". Samotnosc jest udzialem kazdego czlowieka- na roznych etapach jego zycia. Narzekanie na nia i bierne siedzenie na tylku nie jest zaliczane do sposobow walki z osamotnieniem. "Samotnosc moze zabic"- to wlasnie ten typ pompatycznie pustego stwierdzenia, jakie probuje zwalczac. Wiele rzeczy moze nas zabic- tak sie sklada, w przypadku niektorych nastepuje to tylko, jesli na to pozwolimy.
Srednia zycia ludzkiego to nie 33-39 lat (jak w sredniowieczu), obecnie mamy do przezycia przecietnie 68-77 lat. Jaka szanse na spotkanie tego "wymarzonego" maja dziewczeta, ktore maja srednio 20 lat (ciiii, Stargazer- Ty mozesz sie zapisac razem ze mna do Klubu Matuzalemow jesli o ten watek chodzi)?!? Jestem w stanie zrozumiec, ze to moze byc obecnie na topie- "och jaka jestem delikatna, byle powiew wiatru moze mnie zniszczyc"- ale w moich oczach nie zmienia to faktu, ze to po prostu lekkie histeryzowanie, nie podparte zadnymi logicznymi przeslankami.
Co ma praca mozgu do glownych przyczyn samotnosci (niska samoocena, slaby rozwoj umiejetnosci komunikowania sie, obawa zbytniej bliskosci emocjonalnej)? Ostatnia rzecza jakiej potrzebuje mloda osoba, ktorej wydaje sie ,ze zycie nie ma sensu (nikt mnie nie rozumie, wszyscy sa okrutni oraz zli!)jest wyrozumialosc. Cudownym lekarstwem moze sie tu okazac kilka powaznych niepowodzen zyciowych (czego oczywiscie nikomu nie zycze)albo potezny kopniak w cztery litery. No chyba ze wolicie zasiasc w koleczku i uzalac sie nad soba.. w tej sytuacji podajcie adres, przysle Wam chusteczki



stargazer - 2008-03-27 22:30
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez Baudolina (Wiadomość 7037331)
A post Stargazer uważam za bardzo optymistyczny zwłąszcza koncówke:) Także wierze że na kazdego czeka sporo dobrego:) I tego Ci zycze Stargazer
Dziękuję - i ja życzę tego samego Tobie i wszystkim samotnym, które się tu wypowiedziały :)



Insomnia89 - 2008-03-27 23:14
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez rysiuniaaa (Wiadomość 7021809) oczywiscie nie przeszkadza mi to az tak.. na razie.. potarfie zapelnic swoj czas.. jakos specjalnie sie nie nudze.. mam znajomych (najblizszych) z ktorymi sie spotykamy jak nakczesciej jak sie da.. i kazdy z nim jest..SINGLEM :D nie wiem jakos tak sie zlozylo.. i jestem tak przyzywczajona do naszych imprez w naszym gronie, ze nie wyobrazam jak bym sie zachowywala gdyby ktorekolwiek z nas bylo z kims.. nawet jak z nami jest jakas dalsza kolezanka to nie zachowujemy sie naturalnie.. jest inaczej.. gorzej.. moze tez dlatego nie chce miec chlopaka.. nie chce zrywac przyjazni, ktora bardzo cenie w moim zyciu...;)
moze warto spedzac wiecej czasu ze znajomymi.. kto wie kogo sie pozna "przypadkiem" :D i pozytywne myslenie;D
Było nas 8- świetnych kumpelek z gimnazjum. I tak przez trzy lata się spotykałyśmy regularnie, imprezki i te sprawy:D Czas płynął nieubłagalnie, a z ośmiu singielek zostały trzy (w tym jedna z nich chyba też niedługo pozbawi się tego stanu;)). I nie przeszkadza nam to we wzajemnych kontaktach, cieszymy się nawzajem swoim szczęściem, wypłakujemy się sobie po wielkiej kłótni z TŻtem. Nie zauważyłam większych zmian w naszych stosunkach, poza tym, że mamy dla siebie mniej czasu. Jeżeli robimy spotkania, to tylko w babskich gronie (singielkom nie jest przykro i możemy czuć się wszystkie swobodnie;)). Wszystko da się pogodzić, moim zdaniem. Potrzebne jest również wyczucie tych "sparowanych", by ciągle nie mówić "a mój mysio-pysio to...", "a mój Skarbek powiedział, że...":-p Jest ok. Nie warto - moim zdaniem, rezygnować z miłości, dla przyjaźni. Jedno drugiego nie wyklucza - zapewniam. W życiu potrzeba nam obu tych uczuć. Doskonale wiem, sama po sobie, że przyjaciółka nie obejmie męskim ramieniem czy nie pocieszy jak TŻ.

Sorki, że się czepiam, ale zauważyłam małą niejasność w Twojej wypowiedzi. Na początku piszesz, że nie chcesz zrezygnować z przyjaźni, a zaraz potem, że czekasz na tego jedynego... Mhmm Przecież jeśli już się pojawi, taki wyczekany, to co zrobisz?:rolleyes:

Cytat:
Napisane przez eM! (Wiadomość 7032000)
[...]

Kazdy ma swoje zycie, zajmuje sie praca, szkola, znajomymi. Wiadomo, ze samotnosc dokucza, na codzien mozna jakos z tym zyc, przyzwyczaic sie. Sa momenty gdy sie o tym nie mysli, albo sie nawet zapomina! Ale gdy przychodzi taki dzien, ze mysli sie nawarstwiaja, a samotnosc znow bardzo daje sie we znaki - uwierzcie mi - nie jest latwo pisac ze 'ojej jest super, nie przejmuje sie niczym, poznam niebawem faceta swojego zycia!'.

Coz, tez jestem w podobnej sytuacji. Zazwyczaj - na codzien - staram sie o tym nie myslec.. moze inaczej.. nie mysle o tym. Zazwyczaj mam na glowie inne - wazniejsze sprawy. Przychodza jednak momenty zwatpienia, gorsze dni kiedy to w nic sie nie wierzy. Wtedy potrzeba nam kogos, kto bylby obok, a brak takiej osoby poteguje frustracje.

Nie oszukujmy sie. Latwo jest powiedziec 'nie przejmuj sie, na kazdego przyjdzie czas'. Czasem po prostu trudno jest w to uwierzyc.
Mogłabym się podpisać pod Twoim postem. Znam uczucie samotności, przygnębienia, a nawet początków depresji. Pół roku temu, zanim poznałam mojego TŻta, przechodziłam przez to, co wy wszystkie tutaj, narzekające na brak miłości. Byłam po rozstaniu z facetem, pozostawiona bez przyjaciół (każdy miał inne, "ważniejsze" sprawy), w sumie zdana sama na siebie. Starał się tego po sobie nie pokazywać, bo po co? Żyłam normalnie, wychodziłam na imprezy, do dyskoteki (baardzo sporadycznie). Ale wracałam do domu, a dokuczała pustka. Telefon milczał, na gadu nikt sie nie odzywał - cisza. I przychodził ten stan przygnębienia, samotności. Wyglądałam przez okno, a tam sąsiadka przytulała się do swojego narzeczonego, oglądałam filmy - same romanse, buszowałam w necie - blogi zakochanych, wyszłam na spacer - przede mną para trzymająca się za rękę. Nie wiem, czy to tylko ja tak miałam. Nie wiem, może to ja nie umiem żyć w samotności, potrzebuję obok siebie kogoś. Ciężko mi się żyło, bo byłam przyzwyczajona do obecności chłopaka obok (prędzej byłam w niemal 1,5 rocznym związku). Z chmurki pełnej miłości, po rozstaniu spadłam na dno. Ale w sercu była nadzieja, wierzyłam. To dziecinne, ale wiedziałam, że się pojawi książę z bajki. Prędzej, czy później. Ten, przy którym będę wiedziała, że nikt inny. Pojawił się nieoczekiwanie. Na dyskotece, przed którą obiecałam, ze chcę się tylko dobrze bawić z koleżankami, nie chcę poznawać chłopaków. Później wystarczyło trochę odwagi, by zawalczyć o ten związek. Dziś jesteśmy razem ponad pół roku. Daje mi czasem w kość, jak każdy. Daje również mi promyk słońca w pochmurny dzień. Jak to w związku, nie zawsze jest kolorowo - wiadome.

Przez cały czas, od momentu rozstania z ex'em, pisałam bloga. To z nim (blogiem) przeżywałam wszystkie chwile załamania, frustracje, rzucanie się w ramiona innych - beznadziejnych facetów, tak by siebie oszukać... Na blogu się żaliłam, pisząc notki płakałam. Dziś, osoby które go czytapojawia się miłość. Ta wyczekana, wyśniona, wymarzona. Blog był dla ły, mówią, że ten blog jest dla osób, które wątpią, załamują się, są po rozstaniu, czekają na księcia, płaczą w poduszkę, bo obok nie ma nikogo. Aż wreszcie, by dojść do takiego momentu w moim życiu, w którym mnie formą odskoczni od rzeczywistości, takim moim azylem, gdzie mogę zebrać myśli, zastanowić się. Mój terapeuta. Może któraś z Was sie skusi na prowadzenie takiego cuda?;) Mi pomogło...

Sorki za te moje, z pewnością, smętne wywody. Jednak musiałam się "wypisać", bo ten temat jest mi bardzo bliski.

Dziewczynki, noski do góry! Ja wierzę w przeznaczenie i tego dziecinnego księcia, a wy?



eM! - 2008-03-28 00:07
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez Insomnia89 (Wiadomość 7040349) Ja wierzę w przeznaczenie i tego dziecinnego księcia, a wy? Hmm.. dziecinnego ksiecia? O moj boze, ja podziekuje serdecznie :ehem: Nie mam ochoty nianczyc jakiegos dziecinnego ksiecia :D A niestety, takie smutne wrazenie odnosze ostatnio, ze w kolko tylko trafiam na jakis niezdecydowanych, nieokreslonych - pewnie tez troche dziecinnych facetow KTORZY NIE WIEDZA CZEGO CHCA. Mnie krew zalewa, bo jestem osoba ktora lubi wiedziec w co gra i jak - karty na stol, kawa na lawe i bez sciem zabawa. Nie mam juz sily na kolejne podchody, glupie gierki i krecenie sie w kolko.. Wiec musze chyba poczekac w koncu na prawdziwego faceta z krwi i kosci, ktory po ludzku, okresli sie i bedzie wiedzial czego chce.. eh.. czy tacy w ogole istnieja?

PS: wow moj 1000 post :D traf chcial, ze pisze w nim o facetach.. pff



Autodestruktor - 2008-03-28 08:14
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7039473) przyznam, ze zupelnie nie rozumiem pierwszego stwierdzenia o sytosci. O ile nie stracilam calkowicie kontroli nad wlasnymi wypowiedziami- to nigdzie nie napisalam, ze jestem "syta". Chodzi o to że może nie masz tych braków o których pisałem. Jeśli ktoś ma sprawny ten "szósty zmysł" umożliwiający komunikację niewerbalną (a co za tym idzie i werbalną) z innymi ludźmi w ogóle nie wie o jego istnieniu. Nie jest więc w stanie zrozumieć osoby która ma z tym zmysłem jakieś problemy.

Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7039473) "Samotnosc moze zabic"- to wlasnie ten typ pompatycznie pustego stwierdzenia, jakie probuje zwalczac. A to wtrąciłem na podstawie obserwacji. No nie wiem czy to pompatyczne. Może i tak.

Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7039473) Wiele rzeczy moze nas zabic- tak sie sklada, w przypadku niektorych nastepuje to tylko, jesli na to pozwolimy. Przeceniasz potęgę świadomości. Jest jeszcze druga sfera naszego umyslu - nieświadoma. Jeśli tam jest jakaś "awaria" to przy pomocy świadomych działań ciężko jest coś zrobić. To jak latanie samolotem pasażerskim bez awioniki. Pilot oczywiście nie pozwoli na katastrofę ale...

Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7039473) Co ma praca mozgu do glownych przyczyn samotnosci (niska samoocena, slaby rozwoj umiejetnosci komunikowania sie, obawa zbytniej bliskosci emocjonalnej)? To jest właśnie praca mózgu. Zresztą ta niska samoocena może być tylko SKUTKIEM przeszłych i powtarzających się niepowodzeń w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi. Często nie jest tak, że taka osoba siedzi na tyłku i nic nie probuje zrobić. Robi i to sporo ale brak "szóstego zmysłu" ciężko jest skompensować. Cokolwiek nie robi jest to obarczone tym brakiem. Próby nawiązania kontaktu są ułomne. A to się startuje do niewłaściwej osoby a to samemu się wysyła sygnały o "zajętości" :D Jak się można porozumieć jak się niewerbalnie "gada" w różnych językach? Chyba że przez Internet ...



stargazer - 2008-03-28 08:29
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez Autodestruktor (Wiadomość 7041318) To jest właśnie praca mózgu. Zresztą ta niska samoocena może być tylko SKUTKIEM przeszłych i powtarzających się niepowodzeń w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi. Często nie jest tak, że taka osoba siedzi na tyłku i nic nie probuje zrobić. Robi i to sporo ale brak "szóstego zmysłu" ciężko jest skompensować. Cokolwiek nie robi jest to obarczone tym brakiem. Próby nawiązania kontaktu są ułomne. A to się startuje do niewłaściwej osoby a to samemu się wysyła sygnały o "zajętości" :D Jak się można porozumieć jak się niewerbalnie "gada" w różnych językach? Chyba że przez Internet ... Tu się całkowicie zgodzę. Nie wiem do końca jak to się dzieje, ale cale życie startuję do niewłaściwych osób (albo w ogóle się boję startować). Zastanawiam się też, czy sama nie wysyłam jakichś nieświadomych sygnałów, które odstraszają potencjalnie zainteresowanych. Kolega powiedział mi kiedyś: "TY jesteś taka wycofana"... A ja nie potrafię tego kontrolować. Gdy mi na kimś zależy, staję się sztywna i spięta, bo tak bardzo chcę dobrze wypaść, przez co - no oczywiście - wypadam jak najgorzej.



kennademerkedo - 2008-03-28 11:40
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez Autodestruktor (Wiadomość 7041318) Chodzi o to że może nie masz tych braków o których pisałem. Jeśli ktoś ma sprawny ten "szósty zmysł" umożliwiający komunikację niewerbalną (a co za tym idzie i werbalną) z innymi ludźmi w ogóle nie wie o jego istnieniu. Nie jest więc w stanie zrozumieć osoby która ma z tym zmysłem jakieś problemy. co to za szosty zmysl? masz moze na mysli mowe ciala? jesli tak, to nie nalezy ona do zmyslow...mianem szostego okresla sie szczegolnie wyostrzona intuicje.
Slyszales o "pustelnikach"?

Cytat:
Napisane przez Autodestruktor (Wiadomość 7041318) Przeceniasz potęgę świadomości. Jest jeszcze druga sfera naszego umyslu - nieświadoma. Jeśli tam jest jakaś "awaria" to przy pomocy świadomych działań ciężko jest coś zrobić. To jak latanie samolotem pasażerskim bez awioniki. Pilot oczywiście nie pozwoli na katastrofę ale... mnie sie wydaje, ze to Ty przeceniasz stopien desperacji obecnych tutaj Pan. Po raz ,mam nadzieje ostatni, powtorze: czekaja, nikogo nie maja- to smutne, ale przesadzie mowimy stanowcze nie!

Cytat:
Napisane przez Autodestruktor (Wiadomość 7041318) To jest właśnie praca mózgu. Zresztą ta niska samoocena może być tylko SKUTKIEM przeszłych i powtarzających się niepowodzeń w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi. Często nie jest tak, że taka osoba siedzi na tyłku i nic nie probuje zrobić. Robi i to sporo ale brak "szóstego zmysłu" ciężko jest skompensować. Cokolwiek nie robi jest to obarczone tym brakiem. Próby nawiązania kontaktu są ułomne. A to się startuje do niewłaściwej osoby a to samemu się wysyła sygnały o "zajętości" :D Jak się można porozumieć jak się niewerbalnie "gada" w różnych językach? Chyba że przez Internet ... oczywiscie ze moze, ja tego nie neguje. Czy mozesz jednak stwierdzic z czystym sumieniem, ze jest tak w 100 % przypadkow?
Praca mozgu to odbieranie i przesylanie impulsow- w wielkim uproszczeniu. W detalu:kontroluje osrodki wzroku i rozumienia wrazen wzrokowych, osrodki słuchu i rozumienia wrazen sluchowych, osrodki wyzszych czynnosci nerwowych np. osrodki mowy, pamieci, kojarzenia, rozumienia, wrazen; kontroluje pracę miesni szkieletowych i odpowiada za ruchy. Zajmuje sie takze termoregulacja, głodem, sytoscia, pragnieniami, popedem seksualnym. Nie widze powodu, zeby obwiniac biedny, przepracowany mozg takze za wyolbrzymianie problemow. Podejrzewam, ze winne tu po czesci srodowisko (wszystkie znajome maja chlopaka a ja biedna nie), po czesci media (w filmach, ksiazkach nic tylko szczesliwe zwiazki a ja sama jak palec; w bravo girl pisza,ze od plywania w jednym basenie z chlopakiem nie mozna zajsc w ciaze- a ja plywam sama), po czesci brak tzw. doswiadczen zyciowych. Chcialabym uslyszec zdanie Pan za np. 10 lat...

Bardzo prosze przeczytac co pisalam od poczatku. "Czytanie ze zrozumieniem" - przestaje mnie ten zwrot powoli dziwic.
Ciekawostka: uczeni (oczywiscie amerykanscy) wybadali, ze kobiety biorace "pigulke" moga miec mniejsze powodzenie od tych, ktore nie stosuja tej metody antykoncepcji. Otoz organizm Pani bioracej pigule "wyobraza sobie" ze jest w ciazy, a co za tym nie wysyla zadnych kuszacych sygnalow do samcow. Piekne, prawda?

@ Stargazer- probowalas moze kiedys dramy? albo chociaz RPG? klucz we wcieleniu sie w "role"- oczywiscie wymaga czasu i poswiecenia, ale moze byc warto:)



stargazer - 2008-03-28 11:47
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7043113) @ Stargazer- probowalas moze kiedys dramy? albo chociaz RPG? klucz we wcieleniu sie w "role"- oczywiscie wymaga czasu i poswiecenia, ale moze byc warto:) Nie próbowałam i nawet nie do końca wiem na czym to polega, ale jeśli może mi to pomóc, to poszukam informacji - dzięki za wskazówkę :)



kennademerkedo - 2008-03-28 11:49
Dot.: Życie bez miłości :(
  prosze bardzo, trzymam kciuki:) kursy/ zajecia dramy sa prowadzone w roznych miastach, mam nadzieje, ze w Twoim rowniez



martinka_m - 2008-03-28 12:01
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez eM! (Wiadomość 7032000) Baudolina, Kennademerkedo mysle ze troche przesadzacie. Watpie aby sensem zycia i jedynym zajeciem dziewczyn, ktore w owym watku narzekaja na brak milosci, jest wlasnie zadreczanie sie na wszelkie mozliwe sposoby. Mysle, ze kazdy ma gorszy dzien, i moze wlasnie w taki dzien otwiera wizaz i rozpoczyna nowy watek.

Kazdy ma swoje zycie, zajmuje sie praca, szkola, znajomymi. Wiadomo, ze samotnosc dokucza, na codzien mozna jakos z tym zyc, przyzwyczaic sie. Sa momenty gdy sie o tym nie mysli, albo sie nawet zapomina! Ale gdy przychodzi taki dzien, ze mysli sie nawarstwiaja, a samotnosc znow bardzo daje sie we znaki - uwierzcie mi - nie jest latwo pisac ze 'ojej jest super, nie przejmuje sie niczym, poznam niebawem faceta swojego zycia!'.

Coz, tez jestem w podobnej sytuacji. Zazwyczaj - na codzien - staram sie o tym nie myslec.. moze inaczej.. nie mysle o tym. Zazwyczaj mam na glowie inne - wazniejsze sprawy. Przychodza jednak momenty zwatpienia, gorsze dni kiedy to w nic sie nie wierzy. Wtedy potrzeba nam kogos, kto bylby obok, a brak takiej osoby poteguje frustracje.

Nie oszukujmy sie. Latwo jest powiedziec 'nie przejmuj sie, na kazdego przyjdzie czas'. Czasem po prostu trudno jest w to uwierzyc.

:ehem::ehem::ehem:



Insomnia89 - 2008-03-28 14:41
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez eM! (Wiadomość 7040499) Hmm.. dziecinnego ksiecia? O moj boze, ja podziekuje serdecznie :ehem: Ups... mała wpadka słowna:oChciałam napisać o księciu z wyobrażeń, kiedy byłyśmy dziećmi;)



Justinka_ - 2008-03-28 15:14
Dot.: Życie bez miłości :(
  Ciesze sie,ze ineresujecie sie tym wąkiem :).Dziekuje Wam,ze dzielicie sie tutaj Waszymi doświadczeniami,poradami. To naprawdę pocieszajace,ze chcemy sobie wspolnie pomóc.



eM! - 2008-03-28 18:00
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez Insomnia89 (Wiadomość 7045339) Ups... mała wpadka słowna:oChciałam napisać o księciu z wyobrażeń, kiedy byłyśmy dziećmi;) Wiem, domyslilam sie :D Ale nie moglam powstrzymac sie od odpowiedzi ;) - a przy okazji - od przedstawienia swojej 'wspanialej' sytuacji.. :rolleyes:



Autodestruktor - 2008-03-28 18:50
Dot.: Życie bez miłości :(
  Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7043113) co to za szosty zmysl? masz moze na mysli mowe ciala? No mniej więcej chodzi mi o umiejętność odczytywania tych wszystkich sygnałów. Jeszcze można dodać do tego umiejętność wyłapywania podtekstów w języku no i sygnały chemiczne.

Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7043113) mianem szostego okresla sie szczegolnie wyostrzona intuicje. A niesłusznie. Intuicja to tylko wypadkowa doświadczeń
http://www.futures.pl/?did=211

Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7043113) mnie sie wydaje, ze to Ty przeceniasz stopien desperacji obecnych tutaj Pan. Po raz ,mam nadzieje ostatni, powtorze: czekaja, nikogo nie maja- to smutne, ale przesadzie mowimy stanowcze nie! Desperacji? Ja tu nie piszę o desperacji tylko o mozliwych przyczynach tego że ktos pozostaje ciągle samotny. Ale naprawdę samotny a nie w stylu że dziewczynę chłopak rzucił i ona biedna przez dwa miesiące "samotna" była.

Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7043113) oczywiscie ze moze, ja tego nie neguje. Czy mozesz jednak stwierdzic z czystym sumieniem, ze jest tak w 100 % przypadkow? A czy ty możesz tak samo stwierdzić że jest odwrotnie?

Cytat:
Napisane przez kennademerkedo (Wiadomość 7043113) Nie widze powodu, zeby obwiniac biedny, przepracowany mozg takze za wyolbrzymianie problemow. Podejrzewam, ze winne tu po czesci srodowisko (wszystkie znajome maja chlopaka a ja biedna nie), po czesci media (w filmach, ksiazkach nic tylko szczesliwe zwiazki a ja sama jak palec; w bravo girl pisza,ze od plywania w jednym basenie z chlopakiem nie mozna zajsc w ciaze- a ja plywam sama), po czesci brak tzw. doswiadczen zyciowych. Chcialabym uslyszec zdanie Pan za np. 10 lat... Nie zauwazyłaś że tymi informacjami sa bombardowane wszystkie osoby a samotność dotyka tylko niektóre? To nie jest czynnik DECYDUJĄCY. Poza tym ja nie pisałem o wyolbrzymianiu problemów tylko o problemach w nawiązaniu realcji z innymi ludźmi. To jest realny proglem który ma jakąś realną przyczynę




Strona 1 z 92 • Zostało wyszukane 5077 rezultatów • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92